poniedziałek, 21 sierpnia 2017

No to już lekka przesada

Miesiąc przerwy, a teraz trzy posty w trzy dni. Pozbierałam wszystko co było zaczęte, usiadłam i skończyłam. Może to nic nowego, bo lawendowe były już nie raz, ale tym razem ubrałam je w dzianinkę. Dostałam dwa kłębuszki od Sylwii - Anielskiej Szpulki i tak mi jakoś do głowy wpadło, że może moje dziewczynki tak ubiorę.







Oczywiście szydełkowe też są, bo bardzo mi się podobają.


Dziękuję Aniu - Chranno za parasolki.
A to jest dzianinka. Ciachasz nożyczkami , ubierasz i bez szycia, panienki są ubrane.
Miłego tygodnia!

niedziela, 20 sierpnia 2017

Zanim znowu zamilknę

to zamieszczam z biegu kolejne szyjątka. Te laleczki widziałam wcześniej i jakoś oka na nich nie zawiesiłam. Dopiero po wizycie Anielskiej Szpuleczki, która przywiozła mi mnóstwo cudownych wykrojów i wyjaśniła jak i co, po prostu się w nich zakochałam. Raniutko zrobiłam im kosmetykę i tym sposobem mogę już je przedstawić. Kompletnie różne tildy od tych, które powstawały wcześniej.




Od Ulencji dostałam włóczkę na włosy, więc ją wypróbowałam


A siłą rozpędu powstała Bercia


Uleńka uszyła moim maluszkom cudne plecaczki. Staś i Antek już swoje zabrali, ale na Helenkę i Stasia jeszcze czekają. Uleńka jeszcze nie wie, ze Danusia w listopadzie poprosi o taki malutki dla Jasia.


I magnesiki od Ulencji i Anielskiej Szpulki

Cudna zakładka od Ani-Chranny


I magnesik od Krysi

Miłej niedzieli.

sobota, 19 sierpnia 2017

Tak dawno mnie nie było

że nie wiem jak to wszystko ogarnę. Półtora miesiąca wakacji za nami, a ja nie wiem, kiedy to zleciało. Przyjaciółka żartobliwie stwierdziła, że u mnie jak na dworcu - gwarno i szybko. I coś w tym jest, bo tak własnie było. Teraz postanowiłam Wam pokazać moje drobiazgi, które gdzieś tam w międzyczasie sobie powstawały.
   Na początek ślimaczek, do którego przymierzałam się od roku, nawet części już leżały i czekały na wykończenie. Zobaczyłam go w internecie, ale rączki, to już moja inicjatywa, a parasolka od Ani-Chranny. Muszę Wam następnym razem pokazać piękną zakładkę od Ani, zapomniałam zrobić zdjęcia, ale następnym razem się poprawię.



Aniołki to pomysł Anielskiej Szpulki. Moje są łapki, a skrzydełka od Szpuleczki i Lidki.



Ten piękny stojak to prezent od Ulencji.


   Ulencją inspirowany jest też koszyczek, który jest jej autorskim pomysłem, ale mam zgodę i nawet hafty z napisem dostałam od Ulencji. Zrobiłam go do mojej porcelanowej, różowej kolekcji.


No i kolejna porcja magnesików:
Od Kasi z Retro Blue

Od Anielskiej Szpulki

Od Krzysia - mojego ucznia
Od Stefana, mojego sąsiada

   I na koniec ogromna niespodzianka: Beatka z Koralików Beaty zawitała do mnie razem z rodzinką w drodze nad morze, ze sporą kolekcją nowych magnesów. Super rodzice i super dzieci. Dzięki Beatko za spotkanie.

Wszystkim bardzo, bardzo dziękuję!!!  To jeszcze nie wszystko, ale zostawiłam część na następny post..

czwartek, 20 lipca 2017

Są takie spotkania

które na zawsze zostają w pamięci. Takie, kiedy żal każdej chwili, gdy już miną.  Spotkania, z których czerpiesz energię ze wszystkich sił, bo mądrości i rad tysiące. Spotkania, w których ludzie są wyjątkowi - życzliwi i dobrzy, a ja kocham dobrych ludzi. Kiedy czas biegnie jak szalony i uświadamia w końcu, że to już moment rozstania, a planów wiele jeszcze było ... Ale może jeszcze kiedyś, bo tyle spraw do załatwienia, a i robótki też czekają.
 Uleńko, Anielska Szpuleczko, dzięki za te kilka dni. Było pięknie, było radośnie. To wielkie szczęście, że mogłyśmy się spotkać.
Było trochę twórczo, trochę krajoznawczo i trochę leniwie.

Kloszard Sylwii
Sylwia na urlopie, a jednak w pracy, a Uleńka skupiona nad ubrankiem i postacią.
I kloszard Uleńki
Na wycieczce

Otrzymałam też ogromną ilość przydasi. To był szok.



Prawdziwe szaleństwo. Teraz zaczynam działać.
A  w następnym poście niespodzianki od Ani, Krzysia i Kasi. 

poniedziałek, 3 lipca 2017

Gdyby ktoś nie wiedział

jak wygląda babciny "salon", kiedy wnuki są na wakacjach, to już pokazuję





Przerabialiśmy wcześniej sklep, biwak, restaurację. w tym roku padło na zamek. I to nie byle jaki. Zajmuje 3/4-te salonu, a do dyspozycji dziadków pozostał  jedynie stół i dostęp do kuchni. Pies  wyeksmitowany i biedak szuka dostępu do swojego kocyka, Plamka daje radę i  chociaż trochę udaje  jej się pomieszkać w zamku. Na tapecie zbroje, koń i pewnie jeszcze inne pomysły, o które babcia na razie nie pyta.
Goście w tym czasie muszą omijać nasz dom, bo nawet na tarasie w taką pogodę nie chce się posiedzieć. Lato jeszcze nas nie rozpieszcza.
Lipiec w tym roku rozplanowany co do dnia. Będą miłe spotkania - aż boję się myśleć, że coś mogłoby nie wyjść, ale o tym wszystkim za jakiś czas. Teraz jesteśmy dla maluchów i ich pomysłów. Miłego tygodnia.