środa, 23 maja 2018

Tyle się dzieje

że brakuje czasu, aby otworzyć komputer i zajrzeć do Was. Dlatego teraz siadam, bo za chwilę znowu coś wypadnie i nici z posta. Po ostatnim skrzacie już miałam projekt na kolejnego. Zanim go uszyłam, dziergałam sweterek, żeby potem tylko ubrać i cieszyć się jego widokiem.

A jak już był gotowy, to powstał taki malutki synuś




Olka, dziękuję za koszyczki, wkrótce je pokażę. Marzenko, różowe spodenki już się robią.
Miłego tygodnia!


poniedziałek, 14 maja 2018

Żaden się w domu nie uchował

i choć to nie czas, powstał w przerwie między myszami. Robiłam go długo, bo ciągle coś, ale jest i cieszy moje oko. Nie czerwony, lecz zielony skrzacik, a raczej skrzacisko, bo duży z niego facet. Jutro wracam do myszek, a potem ważne, obiecane zadanie, które w połowie już jest gotowe. Powstały też klosze, ale tyle razy gościły na blogu, że tym razem sobie darowałam. Dziękuję Wam kochane za wszystkie komentarze i udanego tygodnia życzę!





czwartek, 10 maja 2018

Nie przypuszczałam

że moje myszki tak bardzo przypadną Wam do gustu. Teraz nic innego, tylko myszki i myszki. Zostało jeszcze kilka do zrobienia. W wolnym czasie dziergam ubranka, więc jak tylko skończę, ubieram i już pokazuję. Były dziewczynki myszki, teraz są również chłopcy. A cała rodzinka wygląda tak:





Powstała też szafa na ubranka

Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. 

niedziela, 6 maja 2018

Majowe migawki

czyli co działo się w tym tygodniu. Tydzień odpoczynku od szkoły i chłopcy zaraz po ostatnim dzwonku zawitali do dziadków. Pogoda dopisała i można było całe dnie spędzać na świeżym powietrzu. Antek miał obiecany kurs rzeźby w tkaninie, a ja zastanawiałam się czy jest już na to gotowy. Obawy były płonne, bo złapał wszystko, co potrzebne do nowego, paverpolowego  tworzenia. Powiem więcej, wyszło znakomicie i  Antek z nowymi pomysłami czeka już  na wakacje. A babci serce się raduje, bo Antek w twórczych działaniach, to pewniak, ale do silnej grupy dołączyła też Helenka. Staśków nie da się podłączyć, ale drzemią w nich inne talenta, bardziej menadżerskie, więc nic na siłę. Popatrzcie na te cudeńka
Znużony wędrowiec przysiadł na kamieniu
A tak powstawał
A to chłopiec, czytający gazetę
Jeszcze się suszy na folii
A w międzyczasie była wyprawa do Fojutowa. Zobaczyliśmy akwedukty i to, co zachwyciło chłopców najbardziej
A w domku powstał pyszny deser, który własnoręcznie wykonali. Miało być go więcej, ale sami popatrzcie

Był przepyszny!
A pod wpływem militariów, w ogrodzie rozgorzała walka
Kiedy tak teraz wrzucam zdjęcia, to widzę, że wszędzie pełno Stasia. Antek, swoim zwyczajem, gdzieś cichuteńko, z boczku. 
No to na zakończenie, restauracja stworzona przez Stasia
A jak już nie było chętnych do zabawy, to zawsze był przyjaciel.
W piątek przyjeżdża Helenka ze Stasiem i ciąg dalszy majówki nastąpi.

czwartek, 26 kwietnia 2018

Obiecałam, a tu znowu myszy!

Już myślałam, że zasiądę na dobre przy wstążkach, ale w głowie co chwila, pojawiały się pomysły na nowe myszki. Anielska Szpuleczka przelała na mnie miłość do tych szmacianych stworków. Mam w zapasie kilka uszytych i kiedy tylko mam czas albo siatkówka w telewizji, to tworzę im ubranka. Stąd dwie nowe.





Taki malutki przyjaciel do tornistra.

środa, 25 kwietnia 2018

Od kiedy całym sercem oddałam się szyciu,

moje wstążki czekały na swoją kolej. W pewnym momencie zauważyłam, że już tak wiele zapomniałam i teraz, w ramach przerywnika, siadam i przypominam sobie. Dzisiaj powój. Obrazek prawie skończony, jednak kwestia liści jeszcze nierozwiązana. Muszę popróbować, bo mają taki charakterystyczny kształt i pierwsze wyszły takie sobie, więc zostawiłam i jutro wrócę do tematu.




Kilka dni temu, kiedy zaświeciło słoneczko powróciłam do transferu, bo zostało mi trochę lawendy, a jakoś przed zimą nie zdążyłam. Wiadomo szewc...


Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem.

piątek, 20 kwietnia 2018

Mały, delikatny i niebieski

Taki miał być, więc stanęło na moich ulubionych kwiatuszkach. Własnie przed chwilą go ukończyłam i pewnie kilka listków pewnie dorzucę. Póki co,  trochę sobie  postoi, żebym mogła mu się dokładnie przyjrzeć. Wstążeczki malowane, tło również. Najpiękniejsze jest ręcznie tkane płótno, za które gorąco dziękuję Grażynce.



A teraz czas na ogród. Pięknie dziękuję za komentarze pod poprzednim postem i miłego weekendu Wam życzę.